Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki.
W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

KSIĄŻKI

"Spojrzenia w świetle łaski"

 

..."Na czym polega postęp?

Moje życie wewnętrzne powinno iść w przyszłości w kierunku praktycznego i rzeczywistego uznania w codziennym życiu prawdy, że "beze Mnie nic uczynić nie możecie" (J 15, 5b), że łaska Boża jest realnym sprawcą każdego poruszenia do dobrego.
Postęp wewnętrzny nie na tym ma polegać, aby moje wnętrze stało się "substancją" lepszą i szlachetniejszą, lecz na tym, aby wzrosła siła wiary, potęga ufności i moc modlitwy! To jest postęp w życiu wewnętrznym. Ja mam się stawać nie lepszym, lecz przeciwnie - coraz nędzniejszym, coraz brzydszym i lichszym w swoich oczach."...

Franciszek Blachnicki - Spojrzenia w świetle łaski

 

Wierzące dzieci

... '' Służył lud Panu po wszystkie dni życia Jozuego i po wszystkie dni starszych, którzy żyli po śmierci Jozuego i którzy oglądali wszystkie dzieła Pana, jakich dokonał dla Izraela.(...) A gdy całe to pokolenie połączyło się ze swymi przodkami, nastało inne pokolenie, które nie znało Pana ani też tego, co uczynił dla Izraela''(Sdz 2,7.10 ).

Czy nasze dzieci będą pokoleniem, które będzie znało Pana i to co uczynił? Jeśli my, rodzice tego nie dopilnujemy - to nie oszukujmy się : nikt za nas tego nie zrobi! Wiara naprawdę może w naszym narodzie wymrzeć wraz z nami. I mimo niewątpliwie wolnej woli naszych dzieci, to my sami też będziemy winni. A więc do dzieła!...

Mariola i Piotr Wołochowiczowie    -   Wierzące Dzieci - o tym jak wychować dzieci do dojrzałej wiary


 

OBLICZA DUCHA

 "Być chrześcijaninem to nie znaczy należeć do jakiejś religii, wyznawać pewien światopogląd, wypełniać pewne nakazy tej religii, pewne obrzędy. Być chrześcijaninem to znaczy przede wszystkim należeć do Chrystusa przez otrzymanie od Niego namaszczenia Duchem Świętym. Do Chrystusa należymy nie w taki sposób, jak możemy należeć do jakiegoś stowarzyszenia, do jakiejś partii, gdzie się decyzją swojej woli zapisujemy. Przynależność do Chrystusa to jest misterium, tajemnica. Dokonuje się to przez działanie Boga, a nie przez nasze działanie. Bóg Ojciec nas wybiera, przeznacza i potem wraz z Synem zsyła nam Ducha Syna swego; tym Duchem jesteśmy namaszczeni i w ten sposób należymy do Chrystusa. Jesteśmy christianoi, jesteśmy tymi, którzy są Chrystusowi, współnamaszczeni z Nim Duchem Świętym." 

Ks. Franciszek Blachnicki

 

FRAGMENT KSIĄŻKI

 

"Dojrzałość chrześcijańska  nie jest dziełem człowieka. Nie jest to prosty rezultat pracy nad sobą. Człowiek naturalny, człowiek sam  z siebie nie jest zdolny do tego, żeby siebie przemienić, żeby stać się człowiekiem żyjącym według Ducha, tzn. według miłości w wymiarze krzyża. A ciągle spotykamy się z pewnym dopingowaniem nas do wysiłku w tym kierunku: musisz mocno postanowić sobie, musisz chcieć i wtedy dojdziesz do tego. Życie nacechowane miłością w  wymiarze krzyża jest konsekwencją wydarzenia, które  wewnętrznie odmienia człowieka, stwarza w nim jakąś nową rzeczywistość, która uzdalnia go do rzeczy przedtem niemożliwych. Tę przemianę w człowieku wiąże Biblia z chrztem świętym. Chrzest daje pewną szansę, pewną możliwość, ale człowiek nie może pozostawać bierny. Dlatego Kościół od początku w swojej praktyce poprzedzał chrzest katechumenatem. Dopiero na bazie katechumenatu chrzest był przeżywany w sposób właściwy i łączyła się  z nim rzeczywista przemiana życia. Kandydatowi do chrztu pomagano otworzyć się na działanie Boga, być uległym wobec działania Bożego. Człowiek miał stać się partnerem, z którym Bóg mógłby podjąć dialog."

Ks. Franciszek Blachnicki - Sympatycy czy chrześcijanie?


 

UWIERZYLIŚMY MIŁOŚCI

UWIERZYLIŚMY MIŁOŚCI I O NIEJ ŚWIADCZYMY

"Uwierzyć w miłość Boga, być pewnym Jego miłości względem siebie, głosić tę wiarę - to jest zasadnicze zadanie chrześcijanina. Uwierzyć w miłość Boga do wszystkich ludzi, w miłość Boga do mnie, w miłość, która sprawiła, że wydał On na śmierć krzyżową swojego jedynego Syna. (...)Bóg tak dalece nas umiłował, iż byłby gotów umrzeć dla każdego człowieka z osobna, gdyby to było potrzebne dla jego zbawienia. Ta jedyna śmierć objęła jednak nas wszystkich, a jej skutkiem jest odpuszczenie grzechów.

Dopóki człowiek nie stanie w obliczu tak wielkiej miłości Boga, dopóki nie uwierzy, że Bóg unicestwił wszystkie jego grzechy, dopóty nie dotrze do istoty chrześcijaństwa.

Czy wierzysz w to, że Bóg naprawdę cię miłuje, że tak cię umiłował, iż Syna swojego wydał za ciebie na śmierć krzyżową i że gotów jest w każdej chwili odpuścić ci grzechy?

 

                                                                                                                 Ks Franciszek Blachnicki