Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki.
W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Kilka słów o Oazie Ewangelizacyjnej w Zakopanem Toporowej Cyrhli

W dniach od 19 do 26 sierpnia w Zakopanem-Toporowej Cyrhli odbyła się Oaza Ewangelizacyjna według programu opracowanego przez ks. Marka Sędka, obecnego moderatora diecezjalnego Ruchu Światło- Życie diecezji warszawsko-praskiej.

 

 Uczestnikami tych rekolekcji były rodziny z dziećmi z kilku parafii naszej diecezji tj z Hajnówki, Kamionny, Łochowa, Ostrówka, Stoczka Węgrowskiego, Węgrowa oraz jedno małżeństwo z Łukowa z diec. siedleckiej. Moderatorem oazy był ks. dr Romuald Kosk, były wieloletni moderator diecezjalny Domowego Kościoła gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie.
Podczas rekolekcjach na różnych "
frontach" posługiwał alumn naszego 
diecezjalnego seminarium kl. Grzegorz Konopacki.
Diakonię muzyczno- wychowawczą pełniły kochane przez dzieci i zawsze uśmiechnięte ciocie Magda i Ala, studentki wyższych uczelni. Osobą, która koordynowała tą diakonię była niezastąpiona Ciocia Magdalena. Magda o sobie ze strony diecezjalnej Ruchu: „Mam na imię Magdalena i trudno ująć w jednym zdaniu czym się zajmuję. Dzieci mówią o mnie – pani od religii, pani od rytmiki, pani od gitary. Mimo że muzyka często jest najbardziej widoczną częścią mojej działalności (uczę muzyki i rytmiki, gram i uczę grać na gitarze, śpiewam w chórze, prowadzę schole, jeżdżę jako muzyczna na oazy) nie jest tą główną. Moja Mama mówi, że nawet nie próbuje za mną zdążyć. Lubię obserwować świat i ludzi starać się w nim być i zmieniać – mam nadzieję na lepsze”.

  Było nas wszystkich 50 osób, 29 dorosłych i 21 dzieci w tym czwórka do jednego roku życia – przesłodkie maluchy.

Barbara i Irek Siemkowie

 

Świadectwa uczestników:

- Byliśmy na Rekolekcjach Ewangelizacyjnch 19-26 sierpień Zakopane-Toporowa Cyrhla.

Marcin, Monika, Mikołaj, Maksymilian, Marysia i Matylda Kożuchowscy.

Wołanie Pana trwało już dość długo. Gdy usłyszeliśmy o wolnym miejscu na Rekolekcje zdecydowaliśmy się właściwie od razu. Potem było trochę przeciwności, brak odpowiedniego środka transportu. Zawierzyliśmy i trwaliśmy w wierze, że z Łaską Bożą uda się pojechać. Trzy dni przed terminem wyjazdu kupiliśmy samochód, który może pomieścić 6 osobową rodzinę (jesteśmy taką od 9 miesięcy). Pieniądze też cudem znalazły się na naszej drodze. (Bóg zapłać).

Zaczęły się rekolekcje, starsze dzieci bogate w doświadczenie tegorocznej Oazy Dzieci Bożych szybko zaaklimatyzowały się wśród innych dzieciaków. Znalazły dobrych znajomych i ulubieńców szczególnie wśród maluchów.

A my do pracy. Jadąc na Rekolekcje miałam bardzo duże oczekiwania, pewnie nawet zbyt duże jak na jeden tydzień działań. Jednak z Łaską Bożą i opieką Ducha Świętego bardzo dobrze spożytkowaliśmy ten dany nam czas.

Nasza grupa: każde małżeństwo z innym stażem, historią, doświadczeniami, innym spojrzeniem. Każda osoba na spotkaniach porannych i popołudniowych mogła się wypowiedzieć zgłębiając swoje spostrzeżenia, dając świadectwo innym. Rozważaliśmy fragmenty Słowa Bożego stosownie do tematu dnia, mieliśmy pomocnicze teksty, pytania. Podczas spotkań mieliśmy możliwość zgłębienia własnych poglądów, mogliśmy skorzystać z czyjegoś słowa, aby jeszcze pełniej zrozumieć swój rozwój duchowy, swoje powołanie.

Dopełnieniem każdego dnia była wspólna Eucharystia, staraliśmy się tworzyć wspólnotę i podczas modlitw i Eucharystii odczuwaliśmy siłę wspólnego obcowania z tym Sakramentem.
 
Poprzez działanie Ducha Świętego podczas spotkań w grupach mogłam otworzyć się, słuchać tak wszystkich uczestników, że niektóre usłyszane słowa pozostaną mi na bardzo długo w sercu i będą taką iskierką do dalszych rozważań, spostrzeżeń. Podczas tych spotkań uświadomiłam sobie, jak bliskim człowiekiem jest dla mnie mój mąż. Zawsze myślałam, że jest moim przyjacielem, a teraz wiem, jak blisko jesteśmy razem w drodze do Pana Boga, że to też robimy razem, że na drodze rozwoju duchowego też jesteśmy razem.
Doświadczaliśmy także Adoracji Najświętszego Sakramentu. Był to kolejny dzień rekolekcji i atmosfera zgłębienia Słowa Bożego, zgłębienia własnej wiary miała duży wpływ na przeżywanie Adoracji. Choć trochę przeszkadzała mi najmniejsza pociecha, udało mi się przez kilka chwil jednoczyć się z Najświętszym Sakramentem. Skupiając się na Adorowaniu miałam wrażenie, że Jezus Miłosierny z obrazu na ołtarzu świeci w moją stronę. Gdy Matylda zaczęła utrudniać innym adorację, wyszłam z kaplicy, a wtedy Jezus przemawiał do mnie w echu głosu drugiego marudzącego dziecka.
Przygotowaliśmy się i odbyliśmy Sakrament Pokuty, który bardzo pięknie przeżyłam. Spowiedź była głęboka i pełną i z dobrym słowem konkretnej rady od księdza spowiednika.
Nawet wycieczka do Krościenka, do Centrum Oazy, miała chwile głębokich przeżyć związanych z życiorysem ks. Blachnickiego.Tego dnia także doświadczyliśmy głębokiego obcowania z cudem stworzenia. W drodze obserwowaliśmy wspaniałe krajobrazy, ogrom i piękno Łaski Bożej.

Podsumowując Rekolekcje, natchnięci Duchem Świętym otworzyliśmy się na słowo i usłyszeliśmy wiele z ust ludzkich i od Boga. Spotkane osoby dały nam wiele świadectw i myśli do dalszego rozważenia. Z Bogiem mogliśmy obcować podczas całego dnia, bo nie musieliśmy skupiać się na niektórych sprawach, które pochłaniają w obowiązkach domowych.
Podczas czasu wolnego mogliśmy obcować z rodziną, a to było także bardzo, bardzo potrzebne. 
Zdobywaliśmy, otrzymywaliśmy siłę do trwałego dążenia do Boga.
Trochę jeszcze zabrakło pogłębienia pewnych aspektów np. był dzień o bożkach, w tym temacie potrzebowałabym głębszego rozważenia, potraktowania tematu szerzej i głębiej.
Wszystko co otrzymałam, a także to czego zabrakło spowodowało ogromną potrzebę przeżycia pełnych rekolekcji Oazy Rodzin I stopnia.

Chwała Panie.

Monika

...mój mąż prosi abym dopisała, że bardzo podobnie przeżył rekolekcje.

 

 

- Przyjeżdzając na rekolekcje nie miałem żadnych oczekiwań. Może tylko takie, że chciałem spędzić urlop z rodziną i pokazać dzieciom piękne góry. Te oczekiwania spęłniły się. Dzieciaki zachwycone, czas spędzony we wspólnocie - niezapomniany. z poczatku ciężko mi było się otworzyc na nowe relacje i głębokie rozmowy. Szybko okazało się że Wasze otwarcie i niezwykła szczerość sprawiły że rozmowy na trudne tematy stały się proste i równcześnie ciekawe.Byłem zaskoczony jak DUŻO dowiedziałem się o sobie i jak wiele mam do zrobienia z własnym charakterem. Niesamowita atmosfera udzieliła sie również dzieciakom. Momentalnie zintegrowały się z grupą (a my przecież mamy być "jak dzieci" żeby wejść do Królestwa:) Nawet 12 miesięczna Gabrysia nie przeszkadzała zbytnio w zajęciach. Wyjeżdzałem z rekolekcji z poczuciem świetnie spędzonego czasu z dwoma przesłaniami a właściwie trzema:
1. Pan Bóg rozwiązuje język (czyli Duch Św. pomaga w rozmowie)
2. "kiedyś miałem o sobie lepsze zdanie" (czyli widzę swoje wady i staram się z nimi walczyć)
3. nie pozwól odebrać(wykraść) sobie WIARY
Podsumowując ten czas: była to dla mnie niespodziewana Duchowa Uczta
PS. aha i jeszcze ważna rzecz, którą zapamniętałem to symbol trójkąta u podstaw którego są małżonkowie a na górze jest Pan Bóg. Małżonkowie zbliżając się do Boga zbliżają sie do siebie nawzajem, ale (ważne) muszą to robić razem i w tym samym tempie...


Marek Wojtasiewicz